Zamiast oceniać (w czym jesteśmy najlepsi) i krytykować (do czego jesteśmy stworzeni), a co wynika z naszej zawistnej natury może lepiej byłoby solidarnie wspierać projekt Mateusza Kusznierewicza – mistrza olimpijskiego i mistrza świata w żeglarstwie.

Dziś Polska, a szczególnie żeglarze i sportowcy stanęli przed faktem. Mateusz Kusznierewicz otrzymał niebagatelne pieniądze na promocję naszego kraju. PFN zdecydowała, że kraj będzie promowany nie poprzez bilbordy, nie poprzez kulturę (objazdowy teatr, czy dystrybucja na cały świat filmu „Krzyżacy”), a właśnie poprzez sport a dokładniej poprzez żeglarstwo.

Odkładając na bok procedury (a raczej ich brak) wyboru projektu czy pochodzenie środków, pomyślmy, że rozpoczyna się właśnie projekt – żeglarski projekt oceaniczny – promujący nasz kraj. Jeszcze raz chciałbym podkreślić. Odkładam na bok kwestię pochodzenia środków finansowych, trybu wyboru projektu, czy to że, cele są słuszne, realne i to ilu znamiennych działaczy przewiezie się na fajnej łódce.

Realizatorem i twarzą projektu został polski olimpijczyk -Mateusz Kusznierewicz. Osoba wzbudzająca zaufanie, posiadająca doświadczenie, organizator i biznesmen, który podejmował się różnych inicjatyw.

Faktem jest, że projekt wystartował i może czas aby jednak trzymać kciuki żeby nie było światowej kompromitacji, a właśnie żeglarski sukces. .

Z realizacją tego projektu jak a każdym przedsięwzięciem wiążą się określone szanse i ryzyka.

Szansa: W przypadku sukcesu projektu, żeglarstwo w kraju ma szanse na zyskania na znaczeniu. Jako żeglarze biadolimy, że jesteśmy krajem „rolniczym”, a żeglarstwo traktowane jest „po macoszemu”, że sponsorzy to tylko sponsorują „skoki” i „drużynę biedronki”. A w chwili kiedy się to może zmienić to okazuje się, że my żeglarzy pokazujemy że jesteśmy właśnie rolnikami.

Ryzyko: Jeśli projekt się nie powiedzie to przez najbliższe 100 lat nikt nie będzie chciał budować swojego wizerunku poprzez żeglarstwo i nikt nie będzie chciał robić tego z żeglarzami bo zasady takiej jak „fairplay, zaufanie, zespół itd” dziś sami depczemy!

Zarówno szanse jak i ryzyko projektu powinno skłaniać nas do wspierania projektu zamiast wylewać wiadra pomyj na Mateusza i jego projekt.

Ja też wydałbym inaczej te pieniądze. Też uważam, że w kształceniu żeglarzy jest dziura, a żeglarstwo oceaniczne „leży” ale wolę wyjść na naiwnego i wierzyć w ten projekt niż dołączyć do grona polskich malkontentów. Nie patrzmy na politykę, a raczej szanse jakie niesie ze sobą jego projekt.

Poczekajmy! Jeśli projekt się powiedzie to nikt nie będzie musiał nic „odszczekiwać”, a jeśli nie to przegranym tak naprawdę będzie tylko Mateusz, który jest „twarzą „projektu i to będzie najbardziej przykre. Ale takie ryzyko, które wziął na siebie!

Pokażmy Mateuszowi naszą żeglarską solidarność, której on dziś potrzebuje, a którą w imię naszych żeglarskich zasad jesteśmy mu winni!

Z żeglarskimi życzeniami „Stopy wody”!!!

Ahoj

 

 


Dodaj komentarz

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com