Inauguracja sezonu rozpoczęła się od niezłego startu w regatach Gdynia DoubleHanded na trasie 100Nm z Gdynii do pławy W-GB nad Władysławowem i z powrotem.

Regaty pomimo, iż rozgrywane nie do końca na ulubionej przeze mnie trasie można uznać za zaliczone i za dobrą rozgrzewkę przed sezonem oraz kolejnymi regatami z cyklu DoubleHanded.

Regaty 100 mil (z Gdyni-> Wysyp GD -> ZN-> W-GB i powrót do Gdyni z ominięciem stref 10 i 11) udało się ukończyć po 22 godzinach i 10 minutach i jak na regaty Offshore z pewnością można traktować je za stosunkowo łatwe, dające możliwość sprawdzenia jachtu po zimie i rozruszanie kości, czemu z pewnością służyć miał ten właśnie wyścig.

Start już tradycyjnie został poprzedzony paradą jachtów przed falochronem w Gdyni, w której to uczestnicy mogli zaprezentować swoje „bolidy”, zgromadzeni kibice mieli okazję poznać sylwetki zawodników, a organizator mógł w ten sposób budować żeglarski wizerunek miasta.

Sam start w regatach pomimo złej pozycji na starcie był bardzo udany gdyż ostatecznie linię startu dzięki uprzejmości jachtu „SMOKE” przecięliśmy w doskonałym czasie i miejscu, co dało nam sporą przewagę na pierwszych milach regat. Niestety tylko na pierwszych.

Pogoda była bardzo dobra i łaskawa. Zmienny i słaby wiatr dawał duże możliwości do wygrzewania kości po zimie, a noc była stosunkowo ciepła. Najtrudniejszy okazał się powrót. Jak to bywa w regatach pierwsi dopływają do mety na końcówce wiatru, a reszcie załó wiatr wyłączono. Stanie kilka godzin we flaucie jest frustrujące, tym bardziej ze świadomością tego, że pierwsi zawodnicy są już na mecie. Ale taki urok regat 🙂

Z dobrych rzeczy to przede wszystkim ciągła poprawa downWindu. Pewien przekrój żagli dodatkowych daje bardzo duże możliwości przy pływaniu z wiatrem. O ile w ubiegłym roku sezon DH zakończyliśmy pozytywnymi doświadczeniami z żeglugi ze spinakerem o tyle w tym roku pogoda „wydała” idealnie na gennakera.

Niestety ciągle bolączkę jest żeglowanie na wiatr „UpWind”, gdzie brak dobrego pędnika na przodzie, co właściwie wyłącza szanse na otarcie się nawet o czołówkę.

Niemniej, po raz kolejny niezależnie od wyników udało się nawiązać walkę z jachtami, które jeszcze rok i dwa lata temu były poza zasięgiem. Pływamy ze sobą w wielu regatach i znamy się dobrze. Znamy jachty, skipperów i znamy to swoje przysłowiowe miejsce „w szeregu” i tym bardziej cieszy, kiedy udaje się zbliżyć do bardziej doświadczonych kolegów.

Najważniejsze, że sezon rozpoczęty, a przed załogą Opole Sailing Team kolejne wyzwania. Już za tydzień Żeglarski Puchar Trójmiasta gdzie wystartujemy z Panem Prezydentem Miasta Opola Arkadiuszem Wiśniewski, a tydzień później w regatach Gdynia DoubleHanded YachtRace 400Nm

To co ważne to również przygotowanie jachtu do sezonu. Dzięki SailingFactory łódka nie tylko pływa ale nawet śmiga. Oprócz nowego antyfoulingu udało się również na nowo ustawić maszt, wytrymować takielunek i przeprowadzić dodatkowe prace serwisowe i konserwacyjne. Co najważniejsze, nie było to zadanie jednoetapowe bo już po pierwszych regatach mamy wspólne przemyślenia i uwagi od naszego mentora – Jacka Chabowskiego. Teraz kolejne ustawienia, trymowanie i testy aby ostatecznie „klient był zadowolony” – i jest 🙂

Ostatecznie zajęliśmy 3 miejsce w grupie OPEN za Caravelą i Dancing Queen. Może w kolejnej edycji będzie więcej jachtów w tej grupie i będzie może nawiązać rywalizację z innymi jachtami. Póki co serdecznie gratulujemy wygranej – zwycięzcom (Smoke, Vataha2, Słoni w ORC oraz Caravela i DancingQueen w OPEN) 

Dziękuję Ani Majewskiej za wspólny start. Cieszę się, że dzięki wspólnej pracy, wymianie doświadczeń udało się pójść kolejny raz krok do przodu. Teraz treningi na lądzie i sucha zaprawa.

Cała organizacja regat oczywiście bez uwag, a atmosfera jak zawsze ok. Przed nami bo już 2 czerwca start w najważniejszych regatach w kategorii DoubeHanded start w wyścigu głównym „YachtRace” 400 Nm – rozgrywanym na otwartym morzu.

WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com